Najświeższe newsy
Prezent dla siebie.
Ostatnio zmęczony paroma problemami postanowiłem osłodzić sobie życie. Najprościej było kupić sobie coś ekstra, jakiś prezent. Myślałem o tym długo, jednak nic mi nie przychodziło do głowy. Nic tak naprawdę mnie nie kręciło. Wiec pomysł był chwilowo w poczekalni. Pewnego dnia jednak to się zmieniło. Oczywiście jak to w życiu bywa absolutnie przez przypadek. Szedłem sobie jedną z ulic mojego miasta. Miałem do załatwienia pewne sprawy, więc się spieszyłem. Idąc obok rzędu sklepów zauważyłem nowy napis: herbaty świata, Yerba Mate. Oj! Zawróciłem napięcie i już byłem w środku. O yerbie marzyłem już od wielu miesięcy. Jednak w moim mieście nikt tak naprawdę nie wiedział, o co chodzi. W tym sklepie stała. Mało tego. Był ich dość duży jak na moje miasto wybór. Mocne, słabe, aromatyzowane i bez aromatu. Zachwycony oglądałem to, co jest do kupienia. Pani sprzedająca zapytała, co podać, zaczęła opowiadać o yerbie. Ja chyba wiedziałem o tym tyle samo jak nie więcej. Pani była nieźle zaskoczona, stwierdziła, że jestem pierwszą w Lesznie osobą, która wie, o czym mówi. Nie zaprzeczyłem. Teoretycznie znałem ten temat doskonale. Sprzedawczyni na początek proponowała mi cos słabego, ja jednak poszedłem pod prąd. Poprosiłem Yerba Mate najmocniejszą i najlepsza. Sprzedawczyni trzy razy pytała się czy na pewno. Potwierdziłem. Do tego wybrałem tykwę, czyli specjalne naczynie do picia takiej herbaty i charakterystyczna rurkę z dziurkami na końcu, dzięki której możemy pić z naczynia, w którym są fusy. Dzięki tej rurce nigdy się ich nie napijemy. Teraz jestem już w domu i mam swoja herbatkę. Jest rzeczywiście mocna, ale bardzo mi to odpowiada. A najlepsze jest to, że można ja zalewać nawet sześć razy. Lekko kreci, dlatego chyba zrezygnuje na ten czas z kawy. Yerba i kawa to byłaby przesada. Pewnie nie spałbym w nocy. Podsumowując jestem bardzo zadowolony. Humor mi się poprawił. A przy okazji odkryłem cos naprawdę pysznego. Teraz tylko muszę kupić dwa lub trzy inne gatunki. Tak, żebym miał wybór. Yerba jest pyszna, ale jakaś odmiana musi być.